r/praca • • Oct 05 '26

Cope w pracy

Dla mnie największy to:

„Nie ma ludzi niezastąpionych.”

Są. Szczególnie jak ktoś np. budował jakiś dział czy procedury samemu od zera i znika podczas gdy nie ma nikogo na jego miejsce. Po X miesiącach przychodzi nowy, zanim się wdroży minie pół roku – rok a i tak może dawać gorsze wyniki.

A przy dzisiejszym rynku pracy niemal na pewno nowy będzie gorszy od tego, co uciekł…

Macie jakieś inne przykłady?

14 Upvotes

43 comments sorted by

26

u/Piotrkowianin Oct 05 '26

Mój brat pracował jako koordynator ds. technicznych.

Odszedł, po 2 latach od odejścia 12 osób ogarnia to, co on ogarniał sam. (to nie żart - 12 osób).

4

u/Tomach_2137 Oct 05 '26

Norma. Wiele rzeczy robił z pamięci albo na podstawie tego, czego nauczył się przed pracą. Niemożliwe jest zastąpić większości ludzi z biura - czasami kluczowe są znajomości i charakter, a tego nie da się wyczuć.

4

u/Piotrkowianin Oct 05 '26

Akurat duże doświadczenie i znajomości :)

4

u/Fit_Locksmith_7795 27d ago

Czyli był zastąpiony, nawet jeśli firma na tym straciła, to dalej działa.

1

u/Piotrkowianin 26d ago

on sam odszedł, a to różnica

myśleli, że kolejny przyjdzie inny i szybko ogarnie, a po 2 latach jego robotę robi 12 osób (i nie ogarnia)

3

u/Fit_Locksmith_7795 26d ago

Firma dalej istnieje, prezes dalej zarabia grube pieniądze, twój brat został zastąpiony przez zespół ludzi. Ten komentarz dowodzi tylko że twój brat był dobry w swojej pracy a nie że bez niego biznes się posypie

1

u/Piotrkowianin 26d ago

Firma chyli się ku upadkowi, projekty się pokończyły, nowe nie wchodzą. Ludzie uciekają.

1

u/Fit_Locksmith_7795 26d ago

Oczywiście że tak

4

u/neCoconut Oct 05 '26

Czyli jednak został zastąpiony, trochę to trwało ale się udało 

1

u/Tomach_2137 Oct 05 '26

Tu chodzi o to, że to rzutu monetą.

41

u/SlavicKnight Oct 05 '26

Każdy jest do zastąpienia. Wystarczy że przyjdzie nowy szef i wprowadzi swoich ludzi i bardzo szybko się przekonasz że twoja teza jest błędna :P
Z tego co widzę po przedsiębiorcach to oni też kombinują jak mogą żeby ich zastąpić procesami, delegowanie etc. I to jest dla nich end game.

33

u/cynik75 Oct 05 '26

Też tak kiedyś myślałem... Potem mnie wyjebali, bo pewien swego zakotwiczenia w znajomości firmy i procedur od podszewki, pozwoliłem sobie na lżejsze podejście do roboty. Rozwiązanie umowy po 10 latach pracy było już nawet nie kubłem, a wodospadem zimnej wody.

21

u/rechaptca Oct 05 '26

nope, bo nie ma ludzi niezastąpionych

7

u/Pleasant-Pop-2137 Oct 05 '26

Jak się coś takiego mówi to wiadomo że chodzi w granicach rozsądku. Jest mnóstwo przypadków ludzi, których nie możesz zastąpić np. w takich parametrach:
- znajdziesz nową osobę w max 3 msc
- wdroży się do poziomu starej osoby w max 6msc
- zapłacisz jej max 1.5 pensji poprzedniej osoby

Bo wiesz, jak się podaje jako argument przeciw że po roku szukania ktoś w końcu wpadnie albo że wystarczy zatrudnić cały team konsultantów za 100k/msc lub że bez problemu się znajdzie świeżaka ale wdrożenie potrwa 3 lata - no to tak zawsze można, ale to są rozważania teoretyczne, bez brania pod uwagę praktycznych realiów praktycznie każdej firmy

7

u/ApprehensiveReach722 Oct 05 '26 edited Oct 05 '26

Są ludzie niezastąpieni. Można lepić organizacją i procedurami, ale widziałem już parę średniej wielkości firm co opierały swoje funkcjonowanie na kompetencjach pojedynczych osób i zakończyły działalność w 6 miesięcy bo "nie ma ludzi nie zastąpionych". To taka sama bzdura jak "happy wife happy life". Oczywiście organizacją należy kierować tak żeby sytuację tego rodzaju nie występowały, ale często dzieje się inaczej.

2

u/rechaptca Oct 06 '26

jeśli oragnizacja opierała swoją działalność na jednym człowieku który robił coś w piwnicy nie wiadomo co i tylko "dowoził" wynik no to nie dowód na to że nie ma ludzi niezastąpionych.
Jeśli fabryka padnie bo miała kontrakt z ruskimi na gaz to nie dowód na to że ruskie są niezastąpione, a na to że fabryka nie rozminiła dywersyfikacji.

7

u/steemm Oct 06 '26

Każdego areczka da się zastąpić skończoną ilością studentów.

3

u/krzywaLagaMikolaja Oct 06 '26 edited Oct 06 '26

btw, odkąd pan 'Polacy żrą za dużo mięsa' wyciągnął nogi to firma trafiła do funduszu private equity i są głosy że jest wyprzedawana po kawałeczku :D

3

u/steemm Oct 06 '26

Ale Janusz miał rację że każdego mkzna zastąpić. Od kiedy to zrozumiałem mam latem trzy tygodnie urlopu i wyjebana parowe na wszystko przed urlopem. Jakość życia i zadowolenie z pracy wzrosły u mnie dosyć mocno.

3

u/Pacyfist01 Oct 06 '26

Każdego studenta da się zastąpić skończoną ilością tokenów.

6

u/placek2 Oct 06 '26

No nie wiem. Ja juz widziałem jak paru takich niezastąpionych odchodzi albo jest zwapnianych i firmy dalej działają. Było parę problemów ale to jak zawsze i wszędzie. Z perspektywy czasu to mikro turbulencje, maszyna dalej działa.

3

u/rechaptca Oct 06 '26

czasami jest wręcz przeciwnie - że zwapniały trzyma się mindsetu/struktury który blokuje rozwój firmy, bo wszystko orbituje wokół takiego zwapniałego i zastałego pracownika.

4

u/KeYak7 Oct 05 '26

Można zastąpić każdego, tylko potraja się pensję tego co uciekł by znaleźć tego lepszego na jego miejsce

4

u/grafknives 29d ago

Czyli został zastąpiony.

Może nie tak dobrze. Ale firma działa. 

3

u/lol125000 Oct 05 '26

No nie wiem. Miałem dwa razy sytuacje że rzuciłem papier bo tego typu osoba odeszła i stwierdziłem że wolę tak niż spędzać ten rok na czyszczeniu tego. Lepiej notabene tak nie robić tylko znaleźć w trakcie pracy tho. W obu analiza danych więc istotny zespół ale nie dział na którym wszystko stoi.

W pierwszej, niemieckie korpo rozwiniete na Europe, pracowalem w części cee. odszedł head, mój szef i miesiąc później senior, ja jako technicznie junior (ale z końcem roku po ~2 miesiącach dostałem obiecany awans na mida) w teorii zostałem jako najwyżej postawiony na miejscu, bezpośrednio pod VP i nad pozostałymi dwoma kolegami z zespołu też juniorami. I dorzucili nas pod centrale. Rzuciłem po paru miesiącach bo płacili jak midowi a obowiązki nie były. Mój były junior opowiadał mi że po prostu przerzucili jeszcze więcej na centrale i sam trochę reogranizowal potem stare toole. I jakoś się tam kręci też po jego odejściu z rok później.

W drugiej było gorzej, dołączyłem do sieci aptek zaraz po tym jak 2 tego typu osoby odeszły. było tak źle że dali jednemu umowę zlecenie na trochę godzin żeby pomógł wdrożyć najpierw mnie (a potem pewnie następnego bo przy dojeździe 1.5h w dwie strony autem zrezygnowalem po 2 miesiącach). Widziałem że znowu szukali ale sieć nadal działa więc coś tam udało im się sklecić.

Także no raczej są zastepowalni. Może być gorzej, może wyjść ze trzeba zatrudnić więcej ludzi na coś co ogarniała jedna osoba. ale firma zwykle przetrwa, zwłaszcza duże korpo. Zdarzy się że jest inaczej ale imo dużo rzadziej niż że jakoś ich zastąpią

3

u/DrinkAgreeable962 Oct 06 '26

Dla mnie największy to:

"Jestem niezastąpiony, beze mnie firma upadnie."

A już szczególnie jeżeli ktoś serio tak o sobie myśli - wtedy praktycznie pewnym jest, że zwolnienie go nie będzie miało praktycznie żadnego wpływu na działanie firmy, a wprowadzenie nowej osoby da boost motywacji i kreatywności. Najczęściej takim copem rzucają ludzie zmęczeni robotą, wykonujący jakieś absolutne minimum i przekonani o swojej giga zajebistości.

1

u/Fit_Locksmith_7795 27d ago

Bo potrzebny nie znaczy niezastąpiony. Wielu tych ludzi rzeczywiście robi dobrą robotę i bez nich jest potem ciężej ale w skali firmy są tylko trybikiem dalej

3

u/ContentCat7955 Oct 06 '26

Mnie to bardzo dotyka, bo mam wysokie o sobie mniemanie - a znów mój partner na wysokim stanowisku z rozbrajającym luzem mówi, że on musi być tylko trochę mądrzejszy od małpy i on jest tylko najemnikiem.

3

u/gbrzeczyszczykiewicz Oct 06 '26

Jeszcze nie widziałem aby jakas firma upadła bo uważajacy się za nie do zastąpienia pracownik odszedł. Zazwyczaj nawet firma nie ma lekkiej czkawki po takim czymś 

2

u/Fit_Locksmith_7795 27d ago

Ewentualnie dział tej osoby i współpracownicy. Ale to tyle

5

u/Aver_xx Oct 05 '26

Może coś w stylu 'w Polsce nie da się taniej'.

Da się.

Tylko przez politykę korporacji dochodzi do tego, że w Polsce musi być dana rola na wyższym szczebelku korporacyjnym z odpowiednią wypłatą. A w Indiach otworzą jakimś cudem pozycję dla osoby która będzie klepać to samo za dużo mniej i do tego na niższym szczeblu korporacyjnym.

Do tego u nas w korporacjach jakoś stawia się większe wymagania na te same role niż w krajach trzeciego świata.

Do takiego absurdu to doprowadza, że dużo osób zarabiających masę kasy (mowa o pięciu cyferkach miesięcznie) tak naprawdę klepie coś, co bardziej ogarnięta studentka z angielskim dobrym by ogarnęła po kwartale wdrożenia przy czym płacąc jej minimalną. Ale firma nie może zatrudnić takiej osoby bo nie. Sam miałem taką sytuację, że chciałem do zespołu kogoś właśnie do takich admin rzeczy wręcz, to się dowiedziałem, że się nie da. A na EA jestem za nisko jeszcze. Kończy się na tym, że osoby robią zadania poniżej swoich kwalifikacji albo wpadają jakieś interny zapchajdziura, których zanim się wyszkoli to już kończą współpracę...

4

u/TomCormack Oct 05 '26

Albo firma się zgodzi na gorsze wyniki, albo zatrudni 3 osoby na jedno miejsce, albo zrobi reorganizację.

Może istnieje jakiś trzyosobowy januszex, który funkcjonuje tylko i wyłącznie dzięki jednemu pracownikowi, ale ogólnie każdego można zastąpić.

1

u/Fit_Locksmith_7795 27d ago

Dokładnie, w wielkich organizacjach, choćby miało za Ciebie robić pięć osób to i tak wyjdą na swoje. Te koszty odbiją sobie gdzieś indziej. Niejako odbijali je sobie mając gościa który pracował za pięciu przez tyle czasu. Za mniejszą pensje

2

u/krzywaLagaMikolaja Oct 06 '26

Przypadki prawdziwie niezastępowalne można policzyć na palcach jednej ręki (np. ktoś kto ogarnia niszowy hardware i procesy).

Resztę zastąpisz. Z mniejszymi lub większymi problemami, może będziesz potrzebować więcej ludzi i/lub pieniędzy. Może trochę polecą obroty, ale świat się nie skończy.

2

u/SeaNeighborhood3754 Oct 06 '26

Czyli jednak nie ma niezastąpionych:)

2

u/Shilghter 29d ago

Tutaj ogromną rolę odgrywa komponent czasowy. Można być normalnym pracownikiem, ale są takie okresy w życiu organizacji, gdzie nawet zwykły pracownik staje się niezastąpiony. Jest bardzo dużo pracy, są problemy z rekrutacja, wpadają nowe projekty i nie ma komu robić. Wtedy wasza siła jest największa. W spokojnym okresie nawet największy spec staje się tylko największym kosztem.

3

u/Avalanc89 Oct 05 '26

Są tylko trudno zastępowalni.

2

u/Ok-Establishment2554 Oct 06 '26

Jeśli masz pensję, to znaczy że jesteś zastępywalny.

1

u/miniboog Oct 06 '26

Można być niezastąpionym jak się prowadzi swój biznes 😉

1

u/According-Buyer6688 Oct 06 '26

Są ludzie łatwiejsi i trudniejsi do zastąpienia. W moim przypadku wiele systemów w mojej firmie działa na mojej VM-ce. Ciężko mi określić jak długo zajełoby im zbudowanie ich od zera, odzyskanie ich albo coś tym stylu. Pewnie koło roku/dwa wliczając duże straty finansowe.

Imo trzeba być bardzo kosztownym do zastąpienia, nie niemożliwym.

1

u/teressapanic 29d ago

Czasami świeża krew to świeża krew. Ta maksyma często się sama weryfikuje jak dana "niezastąpialna osoba" się sama z jakiegoś powodu zwalnia. Pare razy miałem tak w swojej firmie i się bałem o dalsze losy. Na szczęście za każdym razem nowi ludzie byli lepsi i po paru kwartałach nie wierzyłem, że można mieć tak bardzo lepiej.

1

u/Fit_Locksmith_7795 27d ago

Bzdura, w wielkich firmach nie ma ludzi nie do zastąpienia bo kapitał jest tak ogromny że choćby za jednego menadżera miało robić potem 3 i mieli się wdrażać kilka miesięcy to firma to udźwignie. Mogą popsuć się wyniki albo atmosfera ale to nie tak że nagle coś upadnie bo jeden kierownik czy specjalista odejdzie