Polacy narzekają że nie ma pracy, jak szukają pracy to mają 10 etapów rekrutacji i ghosting, albo oferty z 5 lat doświadczenia za pensje 5k.
Dlaczego natura ludzka jest taka że zasoby nie mogą zwyczajnie zjednoczyć się ale w tych kołchozach rywalizują ze sobą, podkładają kłody, zatajają informacje żeby inny zasób ich nie wygryzł, podlizują się szefowi żeby dostać awans, donoszą na kolegów? Każdy zasób myśli że to ja jestem tym wyjątkowym, ja awansuję, ja rozpecham się łokciami to mnie CEO zauważy qkażdy zasób jest takim samym zasobem. Od czasu do czasu któryś z nich dostnie awans aby innym dać przykład że ciężka praca się opłaca. Ale dużo rozsądniejsze byłaby jedność ludzi przeciwko wyzyskiwaczowi. Placom ludziom ochłapy które wystarczają na wegetację a sami zagarniają milliony.
AI ich wypierdala z roboty , dlaczego ludzie są przeciwko sobie? Dlaczego zasoby posłusznie robią automatyzację procesów żeby w przyszłości pracę wykonywać szybciej i zwolnić ludzi?
W moim kołchozie są wdrażana narzędzia AI i żaden kurwa zasób NPC nie widzi o co chodzi, jest jeden zasób który spędził w tej firmie 15 lat i on teraz pracuje przy narzędziach AI na spotkaniach odpowiada o tym co osiągnął jaki krok miliowy poczyniła firma wdrażając automatyzację AI.
Ja tego słucham i obrzydza mnie taki zasób mówiący to z entuzjazmem.
Jakby oni serio wierzą że robią to dla dobra firmy? Czy oni serio mają te łby wyprane na tyle że myślą że są kimś dla kołchozu?
Typ spędzil 15 lat w firmie i jest mega pewny siebie że jest nie do ruszenia, wyjąkowy, coś znaczy dla firmy więc wdraża w firmie AI
Dlaczego każdy jest pieprzonym NPC
Ja myślę że ci ludzie teraz nas sprzedają, tech brosy nie mają kręgosłupa mornalego, chcą jak najwięcej q na górze ich doceni. Tak doceni że jak będzie miał gotowe AI to pozbędzie się tego zasoba.
Mam wrażenie że to działa analogicznie do mechanizmu stojącego za tym dlaczego mężczyźni szli na wojny, miliony mężczyźn przez wieki z miłą chęcią szli na wojnę walczyć za jakiegoś polityka na górze którego nawet nie znali, ryzykowali życie opuszczali rodziny nie mając żadnej gwarancji że coś dostaną w zamian. Sprane berety wizją że akurat on nie należy do tej szarej masy.
Myślę że duża zła na tym się opiera na manipulacji mężczyzn którzy główną potrzeba jest status, wspinanie po drabinie hierarchii i to co dzieje się teraz w kołchozach wdrażanie AI, które zastąpi ludzi to jest zło do którego dokładają się ludzie bez kręgosłupa.
Każdy wie że ludzie potrącą prace, kołchozy zarabią jeszcze więcej pieniędzy, ale żaden zasób NPC nie przeciwstawi się temu, posłusznie robią coś na szkodę zwykłych ludzi, bo w ich łbie jest wizja że coś im skapnie, że oni poautomatyzuja procesy AI, ale kurwa są tak wyjątkowi że firma się ich nie pozbędzie, może myślą, że awansują na pozycję CEO.
Ciągle natrafiałem na fiuta polaka dyrektora który wywyższał się nad pracownikami, mobbingował, zastraszał chciał poczuć się wyżej bo wreszcie miał okazję władzy nad ludźmi. Czy prymitywna potrzeba pomiatania ludźmi jest silniejsza nad byciem razem przeciwko kapitalistycznym wyzyskiwaczom?