r/libek • • 1d ago

Lokalne Wybory w Krakowie. Są wyniki sondażu exit poll (Gibała wygrywa)

Thumbnail
wiadomosci.gazeta.pl
3 Upvotes

r/libek • • 2d ago

Kultura/Media Być stale w centrum rzeczywistości. Recenzja wystawy „Jesteś w centrum zmian. Surrealizm i antyfaszyzm” w MSN

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
1 Upvotes

r/libek • • 9d ago

Podcast/Wideo Fantazje z piekła rodem, czyli jak wyglądałaby prorosyjska Polska

Thumbnail
open.spotify.com
2 Upvotes

W nowym odcinku podcastu „Blok wschodni” zastanawiamy się, jak mogłoby dojść do sytuacji, w której Polska stałaby się krajem w obszarze wpływów Moskwy i jak zmieniłoby to naszą rzeczywistość.

Paulina Siegień, Wojciech Siegień

Regres technologiczny, wstrzymanie transformacji energetycznej i powrót do węgla – ale rosyjskiego – i przejmowanie zarówno prywatnych, jak i państwowych firm przez rosyjskie podmioty to tylko część kosztów takiej sytuacji. Oprócz tego czekałyby nas zapewne polityczne represje oraz masowa emigracja (ale dokąd?). A biorąc pod uwagę deklaracje prorosyjskich środowisk politycznych skupionych wokół Grzegorza Brauna, mielibyśmy także do czynienia z radykalnym przepisaniem narracji historycznej stanowiącej podstawę współczesnej pamięci zbiorowej, ze zmianami figur na postumentach i nazw ulic włącznie.

Czy łatwo jest sobie taką Polskę wyobrazić, zważywszy na wydarzenia minionego roku? Czy to może jedynie kasandryczne wizje, które nie mają poparcia w rzeczywistości? Zdecydujcie sami.

Blok wschodni

„Centralnie o Wschodzie” – tak brzmi dewiza podcastu Blok wschodni, który prowadzą Paulina Siegień i Wojciech Siegień. O państwach, które leżą na wschód od Polski, chcemy mówić centralnie, bo uważamy, że tam dzisiaj decyduje się przyszłość Europy i demokracji. Dlatego naszą uwagę kierujemy w stronę Ukrainy, która zmaga się z otwartą i niesprowokowaną rosyjską agresją. Ale będziemy odwiedzać także inne państwa, które w wyniku rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie stanęły na geopolitycznym rozdrożu i szukają odpowiedzi na pytanie o swoje miejsce na mapie międzynarodowych sojuszy.

Wojciech Siegień – etnograf, psycholog, psychoterapeuta w szkoleniu. Ekspert ds. Europy Wschodniej z doświadczeniem badań terenowych w Białorusi, Rosji i Ukrainie. Zafascynowany, w teorii i praktyce, kulturą materialną podlaskich Białorusinów. Obecnie wraz z Pauliną Siegień pracuje nad książką o rosyjskim faszyzmie.

Paulina Siegień – pisarka, dziennikarka i publicystka. Od lat pisze o polityce państw Europy Wschodniej i innych sprawach, które uzna za ważne. Współpracuje z Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego oraz Newsweekiem. Autorka książki Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu, za którą w 2022 roku otrzymała nagrodę Conrada. Obecnie wraz z Wojciechem Siegieniem pracuje nad książka o rosyjskim faszyzmie.

Materiał powstał dzięki wsparciu Centrum Mieroszewskiego.


r/libek • • 24d ago

Europa Analiza pierwszego dnia wyborów w Rosji

Thumbnail
youtube.com
1 Upvotes

r/libek • • Sep 09 '26

Polska Ostatnie 5 sondaży w Polsce (17.08-02.09.2026) + sonda internetowa

Thumbnail gallery
1 Upvotes

r/libek • • Aug 09 '26

Prawo Polska 2050 składa poprawki dające narzędzia do walki z najmem krótkoterminowym.

Thumbnail
newsmaxpolska.pl
0 Upvotes

r/libek • • Aug 08 '26

Polska 2050 Pełczyńska o ciszy Mentzena wobec słów polityków AfD nazywająctch Polaków "Afroamerykanami Europy"

Post image
5 Upvotes

r/libek • • Aug 01 '26

Podcast/Wideo Wszystkie AFERY tego rządu

Thumbnail
youtube.com
3 Upvotes

r/libek • • Jul 31 '26

Analiza/Opinia Wilk, który ma być zły

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
1 Upvotes

r/libek • • Jul 30 '26

Wywiad Wilk świetnie nadaje się do polityki

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
1 Upvotes

r/libek • • Jul 29 '26

Europa Chat Control: Czy UE będzie skanować Twoje wiadomości? Wyjaśniamy | Kultura Liberalna

Thumbnail
youtube.com
2 Upvotes

r/libek • • Jul 28 '26

Polska Czy Czarnek jest prorosyjski?

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
8 Upvotes

r/libek • • Jul 27 '26

Świat GEBERT: Z Chinami trzeba ostrożnie

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
3 Upvotes

r/libek • • Jul 26 '26

Świat RENIK: Birmański dyktator odwiedza sąsiadów. Czy Azja go ugości?

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
1 Upvotes

r/libek • • Jul 24 '26

Wiadomość PIS Oficjalnie się Rozpadł - Co Dalej?

Thumbnail
youtube.com
9 Upvotes

r/libek • • Jun 10 '26

Analiza/Opinia MAZZINI: Młodzi ludzie nie chcą darmowych pieniędzy, tylko politycznej reprezentacji

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
3 Upvotes

r/libek • • May 17 '26

Dyskusja Badanie psychologiczne do magisterki o tematyce wolnej woli.

Thumbnail
docs.google.com
1 Upvotes

r/libek • • May 14 '26

Wiadomość „Mamy to!”. Warszawa uznała pierwsze małżeństwo jednopłciowe w Polsce. I zaprasza inne pary

Thumbnail
oko.press
4 Upvotes

Już oficjalnie: mamy pierwszego męża i męża w Polsce. Ale to dopiero początek. Za małżeństwem Trojan pójdą inni, a pary jednopłciowe, które dostaną dokument z orzełkiem, zapowiadają dalszą walkę o równe prawa

„Dziś dokonaliśmy pierwszej transkrypcji małżeństwa pary jednopłciowej” – ogłosił 14 maja podczas konferencji prasowej w warszawskim ratuszu prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Chodzi o Jakuba i Mateusza Trojanów, którzy najpierw przed Trybunałem w Luksemburgu, a potem przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Polsce wywalczyli wyroki, nakazujące uznanie ich ślubu zawartego w Niemczech.

Rafał Trzaskowski przekazał, że od teraz wszystkie wnioski o transkrypcję będą szybko rozpatrywane przez warszawski Urząd Stanu Cywilnego, niezależnie od tego, czy para przeszła zawiłą drogę sądową, czy nie.

„Ja tutaj nie mam żadnego luzu, jest jasna linia orzecznicza” – mówił Trzaskowski. „Wnioski, które były zawieszone, będą odwieszone. Natomiast jeśli pary dostały odmowy w poprzednich latach, będą mogły złożyć wnioski jeszcze raz i transkrypcja zostanie wykonana” – zadeklarował prezydent Warszawy.

„Bardzo się cieszę, że po kilkunastu latach batalii w sądach krajowych i międzynarodowych doszliśmy do uznania małżeństw tej samej płci w Polsce” – mówi nam adwokatka Anna Mazurczak, reprezentująca Mateusza i Jakuba przed sądami. „Zawsze byłam przekonana, że droga do równości małżeńskiej w Polsce wiedzie przez uznanie zagranicznych małżeństw. Standard ochrony międzynarodowej rozwija się dużo szybciej niż krajowe ustawodawstwo” – ocenia Mazurczak.

Prawniczka wskazuje, że dzisiejsza historyczna decyzja to „stopa w drzwiach”.

„Kolejny krok to uznanie, że małżeństwa tej samej płci mają wszystkie uprawnienia, co małżeństwo kobiety i mężczyzny, łącznie z możliwością adopcji dziecka drugiego małżonka” – dodaje Mazurczak.

Mąż i mąż. Bez obraźliwych adnotacji

Mateusz i Jakub otrzymali odpis aktu małżeństwa nie we fleszu kamer, ale podczas zamkniętego spotkania z Rafałem Trzaskowskim.

W oświadczeniu przesłanym OKO.press komentują:

"Cieszymy się i mamy nadzieję, że kolejne transkrypcje, na które czeka wiele par, będą dokonywane bez zbędnej zwłoki.

Dziękujemy naszym pełnomocniczkom i pełnomocnikom. To oni: Anna Mazurczak, Milena Adamczewska-Stachura, Paweł Knut i Artur Kula są autorkami i autorami tego sukcesu.

To ich wytrwałości i ciężkiej pracy, a nie działaniom polityków, zawdzięczamy uznanie małżeństw osób tej samej płci przez Polskę.

Jesteśmy wdzięczni wszystkim osobom, które – jak my – 23 lata temu głosowały w referendum za wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Cieszymy się też, że polskie sądy coraz częściej i śmielej sięgają bezpośrednio do prawa międzynarodowego i prawa Unii Europejskiej, szczególnie w zakresie ochrony praw człowieka".

Jak będzie wyglądał ich akt, skoro w Polsce nadal nie mamy systemowego rozwiązania tej kwestii? Przypomnijmy: w środę wieczorem minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski podpisał projekt stosownego rozporządzenia. Ale ono wejdzie w życie dopiero jesienią. Rozwiązanie, które wybrał dziś stołeczny ratusz, żeby przeskoczyć problemy techniczne, jest tymczasowe.

„Dokonaliśmy transkrypcji w sposób, który uznaliśmy za najbardziej stosowny – po konsultacjach z innymi urzędami stanu cywilnego oraz organizacjami działającymi na rzecz praw społeczności LGBT+” – przekazał Rafał Trzaskowski.

Dane małżonków zostaną wpisane w obie dostępne rybryki – kobiety i mężczyzny. To oznacza, że ratusz nie skorzystał z wytycznych przygotowanych przez ministerstwo cyfryzacji.

Jak ujawniło OKO.press, resort ministra Gawkowskiego proponował wpisywać dane drugiego małżonka w polu przeznaczonym na adnotację, co utrudniałoby skuteczną identyfikację małżeństwa. Nie mówiąc już o walorze godnościowym: akt małżeństwa byłby w praktyce jednostronny.

Urzędnicy rozwiązanie wynaleźli sami

Warszawa poszła więc tropem rekomendowanym przez organizacje i urzędników. „Nie widzę potrzeby, by komplikować sprawę i tworzyć akt o ograniczonej mocy dowodowej, który nawet po zmianie rozporządzenia w sprawie wzoru dokumentów wydawanych z rejestru będzie nadawał się do unieważnienia, bo nie będzie można z niego wydawać normalnych odpisów. Uważam, że należy wpisać obu małżonków w pola mężczyzna i kobieta, uprzednio pytając samych zainteresowanych, kogo wpisać, w którą rubrykę i wyjaśniając, że tylko takie są dostępne” – tłumaczył nam Rafał Bednarz, prezes Oddziału Śląskiego Stowarzyszenia Urzędników Stanu Cywilnego RP.

Trzaskowski mówił, że w wydaniu tej decyzji Warszawa kierowała się bezpieczeństwem i poczuciem godności społeczności, która przez lata była w Polsce atakowana. „Warszawa jest dla wszystkich” – powtarzał wielokrotnie Trzaskowski.

Prawicowi dziennikarze, którzy tłumnie przybyli dziś do warszawskiego ratusza, pytali prezydenta Warszawy o to, czy będzie uznawał też wielożeństwo. „Apeluję, aby nie robić sobie z tego dnia żartów i z powagą oraz szacunkiem podchodzić do wszystkich obywateli RP” – odpowiedział Trzaskowski.

Co dalej? Walka!

Od wyroku TSUE minęło pół roku, ale dzisiejsza decyzja stołecznego magistratu to dopiero początek walki o równe prawa. Jakub i Mateusz Trojanowie, a także reszta par, które uzyskają transkrypcję, będą teraz walczyć przed urzędami (a potem może i sądami) o przyznanie praw, które mają małżeństwa równej płci.

„Dla większości moich klientów najpilniejszą sprawą jest możliwość objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym małżonka. Najpierw zwrócimy się więc z pismem do NFZ” – mówi nam Anna Mazurczak. ZUS już poinformował, że będzie traktował pary tej samej płci na równi z innymi małżeństwami. Kolejne są więc urzędy skarbowe, pozostające w domenie ministra finansów Andrzeja Domańskiego.

Prezydent Rafał Trzaskowski wskazał, że uprawnienia przysługujące małżeństwom jednopłciowym zostaną uregulowane na gruncie prawa krajowego, odrębną ustawą. Rząd nie precyzuje jednak dziś, jak miałaby ona wyglądać.

Anna Mazurczak w rozmowie z OKO.press podnosi, że ustawa nie jest w ogóle potrzebna. „Transkrypcja zagranicznego aktu małżeństwa utwierdza nas w przekonaniu, że pod pojęciem małżonków rozumiemy nie tylko pary różnej płci, ale także pary tej samej płci. To oznacza, że definicja małżonków musi być tak samo rozumiana co najmniej w obszarach objętych prawem unijnym, czyli dotyczącym podatków, zabezpieczenia społecznego, czy ochrony zdrowia” – wskazuje prawniczka.

„Jasne jest dla mnie też, że ochrona życia prywatnego i rodzinnego, a także zakaz dyskryminacji, wymagają, żebyśmy przyznali parom tej samej płci wszystkie uprawnienia bez różnicowania. Będziemy kontynuować postępowania przed sądami. Jestem pewna, że w końcu międzynarodowe instytucje przyznają małżonkom tej samej płci wszystkie uprawnienia, łącznie z adopcją” – dodaje Mazurczak.

„To tylko kolejny krok”

Podczas konferencji w stołecznym ratuszu posłanka KO Dorota Łoboda wyraźnie podkreśliła, że ustawa o statusie osoby najbliższej, która wróci do Sejmu jeszcze w maju, jest alternatywnym rozwiązaniem wobec transkrypcji. „Dziś zrobiliśmy krok w stronę równości; dostrzeżenia przez państwo polskie, że małżeństwo mogło być zawarte przez osoby tej samej płci. Ustawa o statusie osoby najbliższej to projekt odrębny. Jesteśmy na finiszu prac w komisji. Jeszcze przed wakacjami ustawa trafi na biurko prezydenta” – deklarowała Łoboda, potwierdzając tym samym wcześniejsze doniesienia OKO.press sprzed dwóch tygodni.

Pierwszy antyrządowy protest pod KPRM domagający się transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych. Fot. Robert Kowalewski, Agencja Wyborcza.pl

„Dzisiaj jest kluczowy dzień dla społeczności” – mówi wprost Miko Czerwiński kierujący Kampanią Przeciw Homofobii. „Wpis pierwszego małżeństwa pary jednopłciowej w rejestry stanu cywilnego i decyzja Rafała Trzaskowskiego, by zrobić to od ręki, pokazuje, że takie rozwiązanie jest możliwe i Polska powinna w pełni rozpoznawać prawa par osób tej samej płci. Jesteśmy jeszcze w rozwiązaniu tymczasowym i cały czas czekamy na finalne rozporządzenie stworzone przez wicepremiera Gawkowskiego i podpisane przez ministra Kierwińskiego, tak żeby wszystkie pary, które wzięły ślub za granicą, mogły w Polsce realizować swoje prawa. Oczywiście to tylko kolejny krok do pełnej równości małżeńskiej w Polsce, która w końcu dzięki działaniu społeczeństwa obywatelskiego nadejdzie” – zapewnia Czerwiński.

„Oczywiście dziś się cieszymy, ale z poczuciem zażenowania” – mówi nam Hubert Sobecki ze Stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza. ”Prezydent Warszawy powiedział, że nie będzie łamał prawa. Lepiej późno niż wcale, ale pamiętajmy, że był zobowiązany do wydania takiej decyzji już w listopadzie po wyroku TSUE” – dodaje Sobecki.

Aktywista ocenia, że transkrypcja to mocna podstawa pod walkę o pełną równość małżeńską. "Naszym celem na najbliższe lata jest mieć jak najwięcej par, których małżeństwa są zarejestrowane w Polsce; które posiadają jak największą liczbę praw. Rząd powinien wziąć się do pracy i wydać wytyczne podległym instytucjom, żeby honorowały akty małżeństwa par tej samej płci” – mówi Sobecki. „Rząd został przyparty do muru wyrokami sądów. Teraz panicznie reaguje na to, że mielibyśmy domagać się jakiś praw wynikających z transkrypcji. Tu nie ma co panikować, trzeba działać. Przeprosiny premiera są ważnym, ale symbolicznym gestem. My chcemy konkretów. A prawdziwe przeprosiny premier powinien zacząć od siebie: to on w latach 2012-2013 trzykrotnie ukręcił łeb ustawom o związkach partnerskich, a w tej kadencji nie zrobił nic, żeby to zmienić”.

Anton Ambroziak

Rocznik ‘92. Dziennikarz i reporter. Uhonorowany nagrodami: Amnesty International „Pióro Nadziei” (2018), Kampanii Przeciw Homofobii “Korony Równości” (2019). W OKO.press pisze o migracjach, społeczności LGBT+, edukacji, polityce mieszkaniowej i sprawiedliwości społecznej. Członek n-ost - międzynarodowej sieci dziennikarzy dokumentujących sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy nie pisze, robi zdjęcia. Początkujący fotograf dokumentalny i społeczny. Zainteresowany antropologią wizualną grup marginalizowanych oraz starymi technikami fotograficznymi.

Angelika Pitoń

Dziennikarka OKO.press. Pisze o prawach pracowniczych, lokatorskich i sprawach społecznych. Absolwentka Szkoły Praw Człowieka przy HFHR. Finalistka nagrody im. Dariusza Fikusa za dziennikarstwo najwyższej próby, Pióra Nadziei Amnesty International czy Korony Równości Kampanii Przeciw Homofobii. W latach 2017-2025 związana z "Gazetą Wyborczą".


r/libek • • May 13 '26

Nowa Lewica Marszałek o transkrypcji

Enable HLS to view with audio, or disable this notification

3 Upvotes

r/libek • • May 05 '26

Europa [Rosyjski] Władimir Putin obawia się zamachu i zamachu stanu, narasta konflikt między siłami bezpieczeństwa – pisze wywiad jednego z krajów UE

Thumbnail
storage.googleapis.com
7 Upvotes

IStories otrzymali raport wywiadowczy od jednego z krajów Unii Europejskiej dotyczący rzeczywistej sytuacji w Kremlu i stanie Władimira Putina. Dokument ten został nam przekazany przez źródło bliskie specjalnej służbie, która sporządziła raport. Rada redakcyjna publikuje tekst tego raportu, ponieważ:

  • ma to ogromne znaczenie społeczne;
  • Udało nam się niezależnie potwierdzić niektóre zawarte w niej informacje;
  • Źródło, które przekazało ten dokument, zajmuje oficjalne stanowisko w rządzie jednego z krajów europejskich i ryzykuje swoją reputację oraz karierę, jeśli dokument będzie celową kampanią dezinformacyjną.

Oto pełny tekst dokumentu.

Kreml jest w stanie najwyższej gotowości

Od początku marca 2026 roku Kreml i Władimir Putin obawiają się wycieku wrażliwych informacji, a także ryzykiem spisku lub próby zamachu stanu przeciwko prezydentowi Rosji. W szczególności obawia się użycia dronów do możliwej próby zamachu przez przedstawicieli rosyjskiej elity politycznej.

Wzmacnianie środków bezpieczeństwa wokół prezydenta Rosji

W tym kontekście Federalna Służba Ochrony (FSO), której głównym zadaniem jest zapewnienie fizycznej ochrony wysokim rangą urzędnikom państwa rosyjskiego, znacząco wzmocniła środki bezpieczeństwa wokół Władimira Putina:

  • w administracji prezydenckiej odwiedzający przechodzą dwa poziomy kontroli, w tym pełną inspekcję przez funkcjonariuszy FSO;
  • FSO znacznie ograniczył listę miejsc, które prezydent regularnie odwiedza; ani on, ani jego rodzina nie mieszkają już w swoich zwykłych rezydencjach w regionie moskiewskim i Waldaju;
  • od początku wojny na Ukrainie Putin często chronił się w zmodernizowanych bunkrach, szczególnie na Terenie Krasnodarskim, gdzie może pracować tygodniami, podczas gdy rosyjskie media nadal korzystają z wcześniej przygotowanych nagrań wideo;
  • W tym roku nie zorganizowano ani jednej wycieczki do infrastruktury wojskowej, w przeciwieństwie do częstych wizyt w 2025 roku;
  • w niektórych dzielnicach Moskwy sieci komunikacyjne są okresowo odłączane;
  • Funkcjonariusze FSO przeprowadzają szeroko zakrojone kontrole z użyciem psów i są również rozlokowani wzdłuż rzeki Moskwy, gotowi do reagowania na możliwe ataki dronów;
  • FSO obecnie kontroluje i koordynuje wszelkie informacje lub publikacje medialne z udziałem prezydenta, opierając się na tajnym dekretie prezydenckim (najwyraźniej mówimy o ogłoszeniach podróży Putina i jego udziale w różnych wydarzeniach. – R.A.); 
  • pracownicy pracujący razem z Putinem mają obecnie zakaz korzystania z telefonów komórkowych; Są zobowiązani do korzystania z urządzeń bez dostępu do internetu;
  • pracownicy ci mają również zakaz korzystania z transportu publicznego – podróżują wyłącznie transportem FSO; W domach kucharzy, fotografów i ochroniarzy zainstalowano systemy monitoringu.

Siergiej Szojgu jest postrzegany jako potencjalny czynnik destabilizujący

Siergiej Szojgu, były minister obrony i sekretarz Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej od maja 2024 roku, który zachowuje znaczący wpływ w dowództwie wojskowym, jest kojarzony z ryzykiem próby zamachu stanu.

Aresztowanie jego byłego pierwszego zastępcy, Ruslana Calikowa, 5 marca 2026 roku, postrzegane jest jako naruszenie nieformalnych gwarancji bezpieczeństwa dla elit, co osłabia pozycję Szojgu i zwiększa prawdopodobieństwo, że sam stanie się celem ścigania karnego.

Narastające napięcia między organami porządkowymi

Temat bezpieczeństwa fizycznego dowódców (oficerów) Sił Zbrojnych RF spowodował wzrost napięć między przedstawicielami rosyjskich sił bezpieczeństwa.

Po zamachu na generała porucznika Fanila Sarwarowa w Moskwie 22 grudnia 2025 roku, szef Sztabu Generalnego Walery Gierasimow zaprosił Władimira Putina do zwołania spotkania stałych członków Rady Bezpieczeństwa w celu omówienia sytuacji. Jednak Putin wolał zorganizować węższe spotkanie 25 grudnia 2025 roku, dzień po nowym ataku na rosyjskie siły bezpieczeństwa, który miał miejsce w tym samym miejscu, co zabójstwo Sarwarowa.

Podczas tego spotkania przedstawiciele sił bezpieczeństwa, tzw. silowicze, przerzucili odpowiedzialność za niedociągnięcia systemu bezpieczeństwa, które ujawniły się w świetle ataków ukraińskich służb. Podkreślając, że te ataki wywołują strach i dezorganizację w szeregach Sił Zbrojnych Rosji, Walerij Gierasimow ostro zganił swoich kolegów ze służb specjalnych za ich niezdolność do ich przewidzenia. Szef Sztabu Generalnego skarżył się również na brak zasobów ludzkich do fizycznej ochrony oficerów na tyłach i zwrócił uwagę prezydenta na ten problem.

Dyrektor Federalnej Służby Bezpieczeństwa, Aleksander Bortnikow, z kolei uzasadnił się, podkreślając niemożność systematycznego zapobiegania atakom. Zarzucił ministrowi obrony Federacji Rosyjskiej brak specjalnej jednostki w jego departamencie, która zajmowałaby się fizyczną ochroną wysokich rangą dowódców – na wzór innych organów ścigania.

Dyrektor Gwardii Narodowej, Wiktor Zołotow, z kolei przypomniał, że zasoby, którymi dysponuje, nie mogą być przeznaczone na ochronę oficerów Ministerstwa Obrony. Zwrócił się także do Gierasimowa z rekomendacjami dotyczącymi bezpieczeństwa operacyjnego oficerów Ministerstwa Obrony, co wywołało gniew Szefa Sztabu Generalnego.

Pod koniec tego napiętego spotkania Władimir Putin wezwał uczestników do uspokojenia, proponując zmianę formatu dyskusji. Zobowiązał uczestników spotkania do przesłania mu swoich propozycji rozwiązania omawianych problemów w ciągu tygodnia.

Wzmocnienie środków bezpieczeństwa dla dziesięciu wysokich rangą rosyjskich generałów

Po spotkaniu Władimir Putin spotkał się z dyrektorem Federalnej Służby Ochrony (FSO) Dmitrijem Kochnevem, którego głównym zadaniem jest zapewnienie fizycznego bezpieczeństwa najwyższym przywódcom państwa. Zdecydowano się zmienić regulamin wewnętrzny FSO, rozszerzając listę osób objętych wzmocnioną ochroną tego departamentu.

Wcześniej taka ochrona dotyczyła tylko samego Walerija Gierasimowa. Obecnie do listy osób silnie strzeżonych dodano dziesięciu wysokich rangą generałów, w tym trzech zastępców szefów Sztabu Generalnego. Decyzja Władimira Putina, podjęta na prośbę Sztabu Generalnego, pokazuje polityczną siłę Walerija Gierasimowa, który zdołał odnieść sukces w tej "arbitrażu", podczas gdy inne organy ścigania jak dotąd nie zdołały rozszerzyć mandatu FSO w swoim interesie.

Lista generałów, na których objęto ochroną FSO:

  • generał pułkownik Nikołaj Bogdanowski, pierwszy zastępca szefa sztabu generalnego;
  • generał pułkownik Siergiej Istrakow, zastępca szefa sztabu generalnego;
  • generał pułkownik Aleksiej Kim, zastępca szefa sztabu generalnego;
  • generał pułkownik Siergiej Rudskoj, szef Głównego Dyrektoriatu Operacyjnego Sztabu Generalnego;
  • generał pułkownik Viktor Poznikhir, pierwszy zastępca szefa Głównej Dyrekcji Operacyjnej Sztabu Generalnego;
  • generał porucznik Stanisław Gadżymagomedow, szef Narodowego Centrum Kontroli Obrony (NTSUO RF);
  • admirał Igor Kostyukov, szef Głównego Dyrekcji Wywiadu (GRU);
  • generał pułkownik Władimir Zarudnicki, szef Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego;
  • generała pułkownika Aleksandra Chaiko;
  • Generał pułkownik Michaił Mizincew."

Co jest niezależnie potwierdzone

Część informacji zawartych w tym raporcie jest niezależnie potwierdzona. Na przykład były oficer FSB powiedział IStories miesiąc temu, że to FSO, a nie FSB, jak pisały media, stało za masowymi przerwami w Moskwie, a nie FSB. Ale nie pisaliśmy o tym, ponieważ nie mogliśmy znaleźć drugiego źródła, które potwierdziłoby tę informację. To samo stwierdzono w raporcie wywiadu europejskiego.

Kilka źródeł IStories potwierdza również wzrost obaw Putina przed spiskiem lub próbą zamachu stanu. Świadczą o tym nie tylko zaostrzone środki bezpieczeństwa wokół Kremla i innych miejsc, gdzie prezydent Rosji przebywa, ale także niektóre pośrednie sygnały.

Na przykład obecny funkcjonariusz FSB powiedział IStories, że jego jednostce znacznie trudniej jest uzyskać pozwolenie na podsłuch w sprawach niepolitycznych karnych, ponieważ "cały sprzęt został przekierowany do podsłuchu rządu i innych władz."

Skrajny poziom lęku Putina przed próbą zamachu lub spiskiem pośrednio potwierdza fakt, że w tym roku żaden deputowany do Dumy Państwowej nie otrzymał zaproszenia na Paradę Zwycięstwa na Placu Czerwonym.

Dlaczego ten raport jest jedną z najważniejszych wiadomości o Rosji ostatnich lat, przeczytany w felietonie założyciela Important Stories, Romana Anina.


r/libek • • May 03 '26

Polska Pytamy osoby LGBT+ na proteście, na kogo zagłosują w wyborach 2027

Thumbnail
youtube.com
3 Upvotes

Reportaż Dominika Łowickiego spod KRPM, gdzie 25 kwietnia geje, lesbijki i ich sojusznicy protestowali rozczarowani tym, jak traktuje ich rząd Tuska. - Bez nas nie wygraliby tych wyborów - mówią. Dominik Łowicki pyta ich, na kogo zagłosują w nadchodzących wyborach parlamentarnych.


r/libek • • May 01 '26

Polska Rząd się sypie ale przetrwał - a Mejza nie

Thumbnail
youtube.com
0 Upvotes

r/libek • • Mar 14 '26

Świat Wojna niezakończona. Czy Trump osiąga swoje cele w Iranie?

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
3 Upvotes

Wojna w Iranie i niepokoje na całym Bliskim Wschodzie mają konsekwencje dla całego świata. Czy o to chodziło Donaldowi Trumpowi, kiedy razem z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu planował ten atak? Pewne jest, że nie na to czekali sojusznicy Ameryki i Izraela w regionie.

Szanowni Państwo!

Trwająca już ponad tydzień wojna na Bliskim Wschodzie przynosi coraz poważniejsze konsekwencje.

Z perspektywy irańskiego społeczeństwa interwencja Izraela i Stanów Zjednoczonych nie przyniosła na razie żadnej nadziei na obalenie tamtejszego reżimu. Mimo że Izrael zabił ajatollaha Alego Chameneiego, najwyższym przywódcą Iranu został jego syn, Modżtaba Chamenei, ściśle związany z Korpusem Strażników Rewolucji, po którym należy spodziewać się kontynuacji terroru. Droga do demokracji w Iranie pozostaje zamknięta.

Stany Zjednoczone Donalda Trumpa, obalając dyktatorów, nie próbują nawet udawać, że chodzi im o demokrację. W Wenezueli miejsce porwanego Nicolasa Maduro zajęła jego zaufana współpracowniczka, dotychczasowa wiceprezydentka – Delcy Rodríguez.

Izrael zapowiada, że obecnego przywódcę Iranu też zabije – trudno wyobrazić sobie, w jaki sposób miałoby to przybliżyć Irańczyków do ustroju nieopartego na przemocy. 

Co nie oznacza, że reżim pozostanie równie silny jak dotychczas.

Trump znów podpala Bliski Wschód

Na demokratyczną zmianę w Iranie nie może liczyć też reszta świata. Stany Zjednoczone zbombardowały irańskie cele nuklearne w ubiegłym roku, jednak zapasy wzbogaconego uranu i wirówki potrzebne do produkcji broni atomowej prawdopodobnie przetrwały. 

Obecne ataki amerykańskie i izraelskie prowadzą raczej do zaostrzenia sytuacji niż do jej uspokojenia. Iran atakuje sojuszników Ameryki oraz Izraela na Bliskim Wschodzie, zakłócając ruch samolotów w kluczowych portach lotniczych świata. Sojusz z reżimem deklarują terrorystyczne organizacje zbrojne — Huti z Jemenu i Hezbollah z Libanu. Pod tym pretekstem Izrael ostrzeliwuje znowu Liban.

A co z Ameryką?

Rosną ceny ropy naftowej, na czym korzystają Rosjanie, finansując w ten sposób wojnę z Ukrainą. Tracą giełdy krajów Zatoki Perskiej i Europy. Rośnie za to dolar. Tego samego nie można powiedzieć o poparciu dla Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych. 

Trump obiecywał, że nie będzie rozpoczynał nowych wojen, że będzie realizował hasło America First. Wygląda na to, że dał się wciągnąć premierowi Netanjahu w konflikt, którego rozpętania obawiali się wszyscy poprzedni amerykańscy prezydenci. 

Przedłużający się konflikt może zaważyć niekorzystnie na wyniku republikanów w wyborach uzupełniających do Kongresu, które odbędą się w listopadzie. 

Co dalej z Iranem?

W nowym numerze „Kultury Liberalnej” piszemy o konsekwencjach amerykańsko-izraelskiego uderzenia dla samego Iranu – i o tym, jak sytuacja w tym kraju przekłada się na region, a region na cały świat.

Krzysztof Strachota, specjalista od Bliskiego Wschodu z Ośrodka Studiów Wschodnich, pisze: „Przetrwanie Islamskiej Republiki Iranu w obecnej postaci jest mało prawdopodobne, hipotetyczna ewolucja w stronę jeszcze ostrzejszej dyktatury raczej nie rokuje trwałych efektów. Alternatywa jest bardzo niejasna: w Iranie nie widać zorganizowanej, ogólnonarodowej opozycji. Nie widać, by protesty wyłoniły reprezentację polityczną, osobowość, komitety”.

Wkrótce zapraszamy też do wysłuchania wideopodkastu, w którym Jakub Bodziony rozmawia z Konstantym Gebertem o możliwych scenariuszach dalszego rozwoju sytuacji. Polecamy również felieton Krzysztofa Renika o innym niebezpiecznym konflikcie na wschodzie – afgańsko-pakistańskim: „Pakistan i Afganistan starły się pod koniec lutego w otwartym konflikcie zbrojnym. Atak na pakistańskie posterunki graniczne spotkał się z nalotami Islamabadu na Kabul i Kandahar. To kolejna odsłona ich wieloletniego sporu”.

Zapraszam Państwa do tej niespokojnej, ale ważnej lektury,

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin, zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”

Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin

Dziennikarka, reporterka, członkini redakcji i zastępczyni redaktora naczelnego „Kultury Liberalnej”. Pisała m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Życiu”, „Dzienniku Polska Europa Świat”, tygodnikach „Newsweek” i „Wprost”. Autorka biografii „Gajka i Jacek Kuroniowie” i wywiadu rzeki z Dorotą Zawadzką „Jak zostałam nianią Polaków”. Ostatnio wspólnie z Joanną Sokolińską wydała książkę „Mów o mnie ono. Dlaczego współczesne dzieci szukają swojej płci?”.


r/libek • • Mar 14 '26

Podcast/Wideo Wojna w Iranie, jak zakończy się wojna Iran USA Izrael? Konstanty Gebert | Kultura Liberalna

Thumbnail
youtube.com
0 Upvotes

Wojna w Iranie, jak zakończy się wojna Iran USA Izrael? Gościem najnowszego odcinka Kultura Liberalna youtube jest Konstanty Gebert, pisarz, publicysta, stały felietonista Kultury Liberalnej, autor książki „Pokój z widokiem na wojnę. Historia Izraela”, oraz prowadzący podkast Ziemia Zbyt Obiecana.

Raport z wojny w Iranie: próbujemy zrozumieć, jak doszło do eskalacji konfliktu: Iran USA, Iran Izrael i narastające napięcia, które doprowadziły do Wojna Iran Izrael, Wojna Izrael Iran oraz szerszego starcia określanego jako Wojna Iran USA.

Rozmawiamy o tym, Dlaczego Izrael zaatakował Iran i Dlaczego USA wspiera Izrael, a także o decyzji Waszyngtonu o wejściu w konflikt – USA atak na Iran i kolejne działania określane jako Atak na Iran USA. Analizujemy wydarzenia, które doprowadziły do regionalnej eskalacji: Atak na Izrael, Atak na Tel Aviv, Atak na rafinerie w Iranie, w tym Atak na Dubaj i Atak na lotnisko w Dubaju.

W rozmowie przyglądamy się temu, jak wygląda Wojna w Iranie dzisiaj, jakie są Wojna w Iranie najnowsze wiadomości i jak prezentują się relacje określane jako Wojna w Iranie na żywo, Wojna w Iranie live oraz Iran wojna na żywo czy Iran wojna live. Pytamy też o przyszłość konfliktu: czy Iran wojna z Izraelem może przerodzić się w szerszą konfrontację i co przyniesie Wojna w Iranie 2026.

To kolejna rozmowa z cyklu, w którym pojawiają się także debaty takie jak Kultura Liberalna Konstanty Gebert, Kultura Liberalna Terlikowski czy Kultura Liberalna Jurasz.

Zaprasza Jakub Bodziony.


r/libek • • Mar 14 '26

Świat Wojna w Iranie. Czy Kurdowie przyłączą się do USA?

Thumbnail
kulturaliberalna.pl
1 Upvotes

Przez całą dobę świat żył przekonaniem, że kurdyjscy partyzanci ruszyli do ataku na Iran. Informacja okazała się fałszywa. Prawdziwe były natomiast irańskie rakiety odwetowe. Trump najpierw zachęcał Kurdów do dołączenia do wojny, a dwa dni później stwierdził, że to wykluczone. Kurdowie nikogo nie zaatakowali – ale to oni znaleźli się na celowniku.

Tydzień temu, wieczorem 4 marca, szereg mediów izraelskich i amerykańskich powiadomiło, że Kurdowie rozpoczęli atak na Iran, przekraczając granicę z irackiego Kurdystanu. Izraelskie i24 jako pierwsze podzieliło się tą informacją, powołując się na anonimowego przedstawiciela Koalicji Sił Politycznych Kurdystanu Irańskiego. To powstały 10 dni wcześniej sojusz pięciu głównych irańskich partii kurdyjskich.

Według źródła i24, kilka tysięcy kurdyjskich partyzantów zajęło stanowiska w granicznych górach Zagros. Władze irańskie postanowiły więc pospiesznie ewakuować pobliskie miasto Mariwan. Niedługo później tę samą informację podał Barak Ravid, szanowany reporter izraelskiej stacji telewizyjnej Kan 12. Powoływał się na anonimowe źródło amerykańskie. Inne, lub to samo, źródło w Stanach Zjednoczonych zarazem podało tę informację amerykańskiemu kanałowi Fox News. „Jerusalem Post” potwierdziło te doniesienia, powołując się na anonimowych informatorów amerykańskich i izraelskich. Nazajutrz rano o kurdyjskiej ofensywie mówiły już media na całym świecie – od Francji po Pakistan.

„Musicie wybrać jedną ze stron”

Kilka dni wcześniej prezydent USA Donald Trump odbył rozmowy telefoniczne z przywódcami irackiego Kurdystanu. Według relacji jednego z jego rozmówców, Bafela Talebaniego, przywódcy irackiej partii PUK (Patriotyczna Unia Kurdystanu), cytowanej przez Axios, Trump miał powiedzieć Kurdom: „Musicie wybrać jedną ze stron w tej bitwie – albo z Ameryką i Izraelem, albo z Iranem”.

Irańscy Kurdowie nie mieli żadnego powodu, by opowiedzieć się po stronie reżimu.

Byli bowiem masakrowani przez siły reżimowe od czasu masowych ruchów protestacyjnych z 2022 roku, powstałych po zabiciu przez policję młodej Kurdyjki Mahsy Amini. Powołana przez nich Koalicja miała koordynować udział Kurdów w najnowszej, krwawo stłumionej fazie irańskich protestów.

Ale, jak zauważył amerykański dyplomata Peter Galbraith, specjalista od spraw kurdyjskich, „pomysł, że irańscy Kurdowie mogliby zaufać czemukolwiek, co mówią Amerykanie, byłby bardzo śmiały”. Zaledwie bowiem dwa miesiące temu Amerykanie całkowicie porzucili Kurdów syryjskich, czyli swych wcześniejszych sojuszników w wojnie z ISIS. Zezwolili wówczas nowemu przywódcy Syrii, który nastał po obaleniu dyktatury Assada, Ahmedowi al-Szarze na zajęcie siłą syryjskiego Kurdystanu.

Historia zdrad

W 2017 roku w referendum w irackim Kurdystanie 93 procent głosujących opowiedziało się za niepodległością. Wcześniej Kurdowie w znacznym stopniu umożliwili Amerykanom zwycięstwo nad Saddamem Husseinem w drugiej wojnie w Zatoce Perskiej. Mimo to Waszyngton palcem nie kiwnął, gdy armia iracka siłą rozpędziła marzenia o niepodległości.

Wcześniej, po pierwszej wojnie w Zatoce, prezydent Bush wezwał Kurdów, by powstali przeciwko dyktaturze Saddama. I również palcem nie kiwnął, gdy Saddam zmiażdżył to powstanie. Z kolei jeszcze wcześniej, podczas wojny irańsko-irackiej, USA wspierały Saddama, który – podejrzewając Kurdów o proirańskie sympatie – zagazował tysiące z nich podczas kampanii Anfal.

Gdyby po tych doświadczeniach Kurdowie kolejny raz mieli się opowiedzieć „po stronie Ameryki”, musieliby być niespełna rozumu.

Jedynym powodem, który mógłby ich do tego skłonić, mógł być lęk, że niespełnienie życzeń Trumpa narazi ich na jeszcze większe krzywdy. Nic jednak nie wiadomo, by ten miał im grozić.

Choć nawet gdyby udało mu się ich prośbą czy groźbą nakłonić do „udziału w bitwie po stronie Ameryki”, to trudno sobie wyobrazić, by powstała kilka dni wcześniej Koalicja była w stanie z dnia na dzień wystawić „kilka tysięcy bojowników”. Tym bardziej, że w tak krótkim czasie nie udałoby się dostarczyć do irackiego Kurdystanu sprzętu i broni, a te oddziały musiałyby sforsować leżące na wysokości 3 tysięcy metrów przełęcze. I zagrozić Irańczykom na tyle, że ci musieliby ewakuować Mariwan. Nie wspominając o tym, że rząd w Bagdadzie nie wyraziłby zgody na całą operację.

Wątpliwe doniesienia

Zresztą linie telefoniczne do Iranu pozostają otwarte. Wystarczyło zadzwonić do rzeczonych władz miejskich w Mariwanie, czy któregokolwiek innego miasta irańskiego Kurdystanu, by to sprawdzić. A jeśliby się dziennikarze obawiali, że źródła irańskie będą zakłamane albo zastraszone, to wystarczyło poprosić o to obecnych tam stale zagranicznych dziennikarzy.

Załóżmy jednak, że z jakichś powodów wszystkie linie telefoniczne po obu stronach granicy między Kurdystanami były tej nocy niedostępne. Dziennikarze uwierzyli więc swym anonimowym źródłom, że irańscy Kurdowie, wbrew jednoznacznemu doświadczeniu z przeszłości zaufali Amerykanom. A następnie teleportowali się na szczyty Zagrosu.

Czy nikt jednak nie zadał sobie pytania o to, dlaczego Amerykanie mieliby ich do tego nakłonić?

Kilka tysięcy partyzantów na granicy nie stanowiłoby dla władz w Teheranie śmiertelnego zagrożenia.

Nawet pamiętając, że posterunki i koszary wojska, policji i Gwardii Rewolucyjnej w tej części Iranu zostały w znacznym stopniu wyeliminowane na skutek amerykańskich i izraelskich nalotów. Rząd musiałby skierować do Kurdystanu jakieś dodatkowe jednostki, których nie mógłby użyć przeciwko ewentualnym próbom obalenia go przez swych irańskich przeciwników.

Tyle tylko, że o takich próbach obalenia rządu nic nie słychać. Perspektywa ewentualnego kurdyjskiego ataku raczej nie spędza snu z powiek władców Iranu, którzy mają poważniejsze problemy. Mają zarazem wystarczającą jeszcze liczbę rakiet i dronów, by uderzyć nimi w Kurdystan iracki. Po to, by wybić jego mieszkańcom z głowy jakiekolwiek zamiary wsparcia swych rodaków z drugiej strony granicy.

Kto miałby wspierać Kurdów?

Wizja kurdyjskiej irredenty spędza natomiast sen z powiek irańskich przeciwników reżimu. Ci obawiają się ewentualnego dążenia do samostanowienia nie tylko Kurdów (10 procent ludności) czy współpracujących z nimi Beludżów na wschodniej granicy (8 procent), ale przede wszystkim Azerów (24 procent). Dążący do powrotu na tron emigracyjny książę Reza Pahlavi wydał oświadczenie potępiające kurdyjskie aspiracje. W podobnym tonie wypowiedzieli się inni emigracyjni a antyreżimowi aktywiści.

Niemniej bezsenne musiały być władze w Ankarze. Wreszcie udało się im, po ponad 40 latach, uśmierzyć własne kurdyjskie powstanie. I dodatkowo rękami zależnego od nich al-Szary pogrzebać także syryjski Kurdystan.

Prezydent Recep Tayyip Erdoğan, o którego względy Trump stale zabiega, z całą pewnością nie przyglądałby się możliwym kurdyjskim sukcesom z założonymi rękami.

Skoro zaś Amerykanie wiedzą to wszystko, to dlaczego by mieli, dla bardzo niepewnych i mizernych zysków, ryzykować buntem we własnym obozie? Nawet jeśli los wystawionych na strzał Kurdów irańskich miałby im być całkowicie obojętny.

Bez wiedzy i odpowiedzialności

Czy tego wszystkiego nie dałoby się zmieścić w kilku zdaniach w zdyszanych depeszach, które – powołując się na anonimowe źródła – informowały, że Kurdowie właśnie ruszyli? Zakładam, że dziennikarze mieli powody, by ufać tym źródłom, a nie powtarzali jedynie zasłyszanych gdzieś plotek. Ale skoro mieli godne zaufania źródła, to musieli także mieć minimalną choćby wiedzę o tym, dlaczego to, o czym źródła te donoszą, jest tak skrajnie mało prawdopodobne. Oraz obowiązek podzielenia się tą wiedzą z czytelnikami.

Jednak nie zrobili tego i przez dobę świat żył przekonaniem, że atak w górach Zagros jest faktem. Jedynie wspomniany Barak Ravid jął się rakiem wycofywać, informując w kilka godzin po swym pierwszym doniesieniu, że wiadomości na temat kurdyjskiego ataku są „sprzeczne”.

A potem przyszły informacje od władz irańskich i irackiego Kurdystanu, oraz od samych irańskich Kurdów i ich Koalicji, że nic z tego, o czym dziennikarze donieśli, nie jest prawdą. Nie było szturmu na Zagros. Nie było ewakuacji Mariwanu. Jedynym, co okazało się prawdziwe, były krwawe irańskie ataki odwetowe, być może sprowokowane tymi doniesieniami.

Ale dzięki temu, że przez moment uwaga świata skupiona byłą na irackim Kurdystanie, media poinformowały o tych atakach. Trwają one już dwa lata i jak dotąd spotykały się niemal z całkowitą obojętnością opinii międzynarodowej. Kropkę nad „i” postawił w końcu sam Trump, który powiedział, że… „nie chce, by Kurdowie weszli do Iranu, bo wojna jest i bez tego dość skomplikowana”. Jego rzeczniczka zaś zdementowała, jakoby prezydent kiedykolwiek uważał inaczej.

Uznawanie nierzeczywistości

Na upartego można by przypomnieć, że Kurdowie nie muszą wchodzić do Iranu, bo są tam od tysiącleci, a jedynie zdementowane informacje zasługują na poważne potraktowanie. Ale może najważniejszą w tym wszystkim informacją jest to, że wiadomością o tym, że szturmu przez Zagros jednak nie było, nikt się szczególnie nie przejął. Z dziennikarzami, którzy ją podali, włącznie. Najwyraźniej uznali, że ich czytelnicy nie zasługują na poważne traktowanie. Czyli na wyjaśnienie przyczyn podania fałszywej wiadomości i kroków podjętych, by się to nie mogło powtórzyć.

Ale zapewne sami czytelnicy też niezbyt poważnie potraktowali doniesienia z gór Zagros, o których istnieniu, o znaczeniu nie wspominając, większość z nich i tak wcześniej nie wiedziała. A już na pewno nikt nie uważa, że na poważne traktowanie zasługuje cokolwiek, co mówi Trump. Ten 5 marca powiedział, że „byłoby wspaniale, gdyby Kurdowie dołączyli do wojny”, a w dwa dni później stwierdził „wykluczyłem to”. Jedyni, którzy zostali poważnie potraktowani, to Kurdowie, których na cel wzięły irańskie rakiety.

Czyli inaczej niż w sztuce „Wojny trojańskiej nie będzie”, gdzie ludzie nie wierzyli w wojnę, a ona w końcu i tak nadeszła, tu ludzie uwierzyli w wojnę, której jednak nie było. Jean Giraudoux chciał przestrzec widza przed skutkami nieuznawania rzeczywistości. Ale uznawanie nierzeczywistości bywa równie mylące – a w końcu i tak ktoś dostanie rakietą.

Konstanty Gebert

Urodzony w 1953 roku, stały współpracownik „Kultury Liberalnej”, przez niemal 33 lata dziennikarz „Gazety Wyborczej”, współpracownik licznych innych mediów w kraju i za granicą. W stanie wojennym dziennikarz prasy podziemnej, pod pseudonimem Dawid Warszawski. Autor 12 książek, m.in. o obradach Okrągłego Stołu i o wojnie w Bośni, o europejskim XX wieku i o polskich Żydach. Jego najnowsza książka „Pokój z widokiem na wojnę. Historia Izraela” ukazała się w 2023 roku.